Czy kopia zapasowa (backup) to ratunek od przestoju?

Czy kopia zapasowa (backup) to ratunek od przestoju?

Po co nam usługi disaster-recovery, przecież my nie żyjemy w Ameryce. W końcu jakie jest prawdopodobieństwo katastrofalnego zdarzenia, które akurat zniszczy nasz budynek? Uwielbiam taką retorykę! A już Albert Einstein mówił: „Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona”. Proponuję zatem nieco poszerzyć nasze horyzonty i rozważyć, czy rzeczywiście w każdym przypadku dobrze wykonany backup to ratunek od przestoju.

Skojarzenie dotyczące katastrof najczęściej bierze się z rozdzielnego tłumaczenia wyrazów „disaster” i „recovery”. Wówczas krążymy wokół zdarzeń kategorii: tornado, upadek statku powietrznego, pożar czy powódź. Tymczasem już Google Translator to zestawienie wyrazów tłumaczy jako: „odzyskiwanie po awarii”. A że awaria me wiele imion i zwykle wydarzy się w najgorszym momencie, to i jest miejsce na rozważania czy ten firmowy backup to na pewno odpowiedź na każdą sytuację. Odpowiedź oczywiście jest przecząca.

Pora na konkrety. Kiedy zdecydowanie potrzebujesz usług disaster-recovery:

  1. Jeśli przetwarzasz dane we własnej serwerowni, która nie spełnia standardu Uptime Institute Tier II lub ANSI/TIA-942 Tier 2.
  2. Gdy nie dublujesz kluczowej infrastruktury (serwery, przełączniki) i nie stosujesz mechanizmów wysokiej dostępności (high availability).
  3. Gdy sprzęt, którego używasz ma więcej niż 3 lata i jest już po gwarancji.
  4. Jeśli Twój kontrakt serwisowy z dostawcą przewiduje naprawę lub wymianę w następnym dniu roboczym (np. 8x5xNBD).
  5. Jeśli godzinna przerwa w dostępności choćby jednego serwera jest biznesowo nie do zaakceptowania.
  6. Jeśli nie masz własnego zespołu IT lub masz tylko jednego fachowca.
  7. Gdy nie masz ubezpieczenia typu business interruption rozszerzonego o systemy IT i dane[1].
  8. Jeśli przywracanie z kopii zapasowej krytycznego serwera zajmuje kilka godzin.

Nawet jeśli tylko jeden z punktów pasuje do sytuacji jaką masz w firmie, powinieneś poważnie rozważyć usługi z zakresu disaster-recovery, np. DRaaS. Jeśli pasujących punktów jest więcej (wyłączając oczywiście pkt. 5 i 7), wówczas ryzyko wystąpienia przestoju jest bardzo wysokie. Kopia zapasowa jest niezbędna, jednak nie przywróci normalnego funkcjonowania, gdy pojawi się problem sprzętowy. W takiej sytuacji potrzebny jest szybki start na innym sprzęcie np. w zapasowej lokalizacji lub w chmurze publicznej dostawcy nawet w ciągu 15 minut.

[1] na dzień pisania tego artykułu w Polsce nie znalazłem takiej oferty.

Co to jest DRaaS? Kopia zapasowa czy coś więcej?

Co to jest DRaaS? Kopia zapasowa czy coś więcej?

W wolnym tłumaczeniu – odtwarzanie po katastrofie jako usługa. Wiem, to nadal tylko definicja, w dodatku mało trafna. Disaster-recovery as a Service, to w istocie usługa zapewnienia ciągłości działania systemów informatycznych serwowana przez zewnętrznego dostawcę. Usługa jest doskonałym substytutem zapasowego centrum danych (DRC).

Chodzi o to by zabezpieczyć całą maszynerię, a nie tylko chronić dane. Jeśli w serwerowni poleje się woda albo pojawi się ogień (a to naprawdę się zdarza), wówczas sam fakt posiadania kopii zapasowych nie pozwoli nam wystartować od razu. Zdarzenie, które uszkodzi nam sprzęt, wymusza naprawę, co zazwyczaj oznacza wymianę albo zakup. Gwarancja producenta tu nie pomoże. Co wtedy? Wtedy jest różnie, zespół IT próbuje na szybko załatwić „pożyczaka”, no i szukamy substytutów, np. chmury. Tyle, że jeśli nigdy nie spisaliśmy procedury, to działania będą chaotyczne i stracimy mnóstwo czasu. A w tym przypadku czas to pieniądz. Warto wcześniej przygotować organizację na działanie w warunkach awaryjnych. Ja, w tym zakresie namawiam do outsourcingu, bo w ten sposób wstrzykujemy naszej organizacji zweryfikowany know-how i nie ponosimy inwestycji.

Jak działa DRaaS? Mamy dwie główne składowe usługi: replikację oraz serwery wirtualne. Replikacja czyli nieustanne kopiowanie zapewnia niejako odwzorowanie naszych systemów i danych na serwerach przydzielonych nam przez dostawcę DRaaS. Obrazy wędrują w zadanych interwałach czasowych lub po każdej zmianie. Serwery wirtualne czekają na sytuację w której będą potrzebne. Dostawca rezerwuje/gwarantuje nam odpowiednie konfiguracje, zgodne ze źródłem, oraz zasoby sieciowe. I teraz, gdy mamy solidny kryzys w naszej serwerowni sami decydujemy o przełączeniu. Nasze konfiguracje, dane i aplikacje wystartują w centrum danych dostawcy. Do aplikacji dostawać się będziemy bezpiecznymi kanałami VPN, łącząc się poprzez Internet, np. z domu. Można także zapewnić tymczasowe miejsce pracy dla zespołu, ośrodki szkoleniowe mają dobrą ofertę. Na koniec, jeszcze „tylko” trzeba wrócić, do stanu sprzed awarii.

Czy DRaaS zastępuje backup? Nie, w żadnym wypadku! Backup, czyli kopie bezpieczeństwa to podstawa, a DRaaS to następny krok.

Chętnie poznam Wasze definicje DRaaS, gdyż ciągle szukam zgrabnej formułki. Zachęcam do lektury wpisu: czy każdej organizacji potrzebne jest zapasowe centrum danych.