Od kogo DRaaS w Polsce? Lista dostawców DRaaS

Od kogo DRaaS w Polsce? Lista dostawców DRaaS

Lista ta powstała w bólach. Znalezienie polskiego dostawcy DRaaS gotowego do natychmiastowego świadczenia usługi nie jest łatwe. Najpierw trzeba odszukać tych, którzy wiedzą o czym mówią. Następnie wyłuskać nielicznych, którzy mają gotowe usługi. Chwilami z badacza zmieniałem się w detektywa. W efekcie lista jest krótka, a na dodatek wcale nie miała powstać…

Klient wrzucił mnie na minę. Zostałem poproszony o wsparcie w procesie wyboru dostawcy DRaaS (Disaster Recovery as a Service). Szczerze, od razu podałem kandydata. Klient jednak chciał sam dokonać wyboru. Potrzeba trzech dostawców. Pomyślałem, że to banał. A potem zaczęła się jazda. I tak, niejako mimochodem, powstał pomysł sporządzenia listy dostawców DRaaS w Polsce.

Ważna rzecz – kryteria wyboru. Prowadzony projekt dostarczył mi inspiracji. Oto klient chciał by dostawcy byli krajowi oraz by zastosowanie miało nasza polska legislacja. Najważniejsze jednak, aby przetwarzanie danych było w granicach RP – czyli DRaaS w polskiej chmurze. Drugie kryterium to gotowość do świadczenia usługi. Tylko dostawcy, którzy deklarowali, że są w stanie w ciągu 48h udostępnić usługę do testów trafili na listę. Chodziło o to by wyłonić usługodawców mających gotowe środowisko w architekturze wielu najemców. Oferty takich firm istotnie różnią się cenowo od propozycji dostawców projektowych.

Dla porządku muszę też napisać, że praktycznie każde centrum danych może zaoferować usługę centrum zapasowego (DRC, DR Site), a czasem także wirtualnego centrum zapasowego (VDRC). Ten zakres usług to jednak nie SaaS (poziom aplikacji), czyli nie DRaaS. To w zasadzie wynajęcie miejsca w szafach (kolokacja), transmisja danych oraz najem sprzętu, i/lub licencji. To tradycyjne podejście do odtwarzania po awarii, podejście kosztowniejsze.

Nie wszystko złoto co się świeci. Proszę się nie dziwić, że w zestawieniu nie ma wielu rynkowych graczy. Owszem, o usługach z zakresu Disaster-recovery piszą prawie wszyscy, jest to jednak bardziej działanie policzone na zyskanie ruchu organicznego w wyszukiwarce Google (SEO), niż faktyczna oferta. W internecie znaleźć można też dostawców, którzy niefrasobliwie miksują definicje (o tym tutaj), niestety to także utrudnia zadanie poszukującym dostawcy konkretnej usługi.

Czy lista jest kompletna? Oby nie, dlatego proszę spodziewać się aktualizacji. Formularz jest poniżej.

„Chmura” prywatna po Polsku

„Chmura” prywatna po Polsku

40 lat w komunizmie wpływa na nasze decyzje biznesowe. Panuje powszechne przekonanie, że gdy zasoby obsługujące aplikacje biznesowe mamy „pod ręką”, jesteśmy bezpieczni. Taka postawa klientów wpływa rzecz jasna na oferty operatorów centrów danych. W efekcie, chmura prywatna to najczęściej środowisko serwerowe, dedykowane dla konkretnego klienta. Jest prywatnie? No jasne, ale czy to jest chmura?

Na pytanie, czym jest chmura, każdy odpowie inaczej (artykuł Mirka Brunejko). Myślę, że zasadniej będzie napisać o jej najważniejszych cechach, a są to: skalowalność, wysoka dostępność, efektywność kosztowa i jednolity interfejs do wszystkich usług oraz architektura nastawiona na usługi, uff. Na koniec, nie można mówić o chmurze, gdy brakuje automatyki w zakresie rozliczeń. Wszystko musi się zliczać „samo”, a klient, musi mieć możliwość uruchomienia usług zdalnie za pomocą karty kredytowej. No dobrze, a teraz chmura prywatna, cóż to jest? Przyjmuje się, że to chmura, która została zbudowana przez firmę na jej wewnętrzne potrzeby.

Wracam do naszego polskiego parcia na posiadanie, na które odpowiedzią są tzw. „dedyki”. Infrastruktura dedykowana, to wynajem sprzętu i kolokacja w wykonaniu centrum danych. Co zyskujemy jako klient? Nie angażujemy własnego kapitału i upraszczamy księgowanie. Podobne jak w leasingu, z tym, że nie musimy mieć zdolności kredytowej ani zabezpieczeń, miło :). Podpisujemy umowę na czas określony z usługodawcą i mamy do dyspozycji sprzęt, w dodatku umieszczony w profesjonalnym centrum danych.

Pamiętajmy jednak, że taka usługa ma swoje ograniczenia. Rezerwowane dla nas środowisko IT skalować się będzie tylko do maksymalnych możliwości wynajmowanych urządzeń. Co prawda, istnieje możliwość dodania nowych serwerów, dysków, itd., ale nie ma szans na zwiększenie o 100% mocy obliczeniowej z dnia na dzień. Nie ma też rozliczania za zużycie. No właśnie, a co gdy nasz apetyt osłabnie? Niestety, będzie trudno wynegocjować obniżenie ceny, bo przecież usługodawca musi zamortyzować inwestycję.

Czy infrastruktura dedykowana ma cechy chmury? Nie. Przed wszystkim architektura rozwiązania nie jest nastawiona na świadczenie usług. Dostajemy przecież serwery, „kawałek” macierzy i wirtualizator, który dzieli nam logicznie cały zasób. Usługodawcy zwykle udostępniają nam też interfejs www, ale nie ma tu nawet procenta funkcjonalności AWS czy Azure.