Czy DRCaaS = DRaaS? Zapasowe centrum danych

Czy DRCaaS = DRaaS? Zapasowe centrum danych

Disaster Recovery Center lub zamiennie DR Site, to po prostu zapasowe centrum danych. Miejsce w którym utrzymujemy sprzęt podobny lub tożsamy z tym z ośrodka podstawowego. Idea jest taka, aby w razie awarii podstawowego centrum danych możliwie szybko uruchomić nasze systemy i aplikacje z ośrodka zapasowego. Dodawanie do DRC czy do DRS członu „as a service” (jako usługa), oznacza, że może chodzić o DRC w wirtualnym wydaniu.

No dobrze, co to oznacza? Przyjmijmy, że mamy dostawcę, który oferuje nam Zapasowe Centrum Danych. Zazwyczaj jest to kawałek miejsca w szafie lub wiele szaf zlokalizowanych w Centrum Danych. Miejsce to, z natury rzeczy spełnia określone kryteria jakości usług. Głównie chodzi o nadmiarowość wszelkich systemów, poczynając od chłodzenia, zasilania, gaszenia, a na przyłączach telekomunikacyjnych i energetycznych kończąc. W klasycznym podejściu instalujemy tam nasze serwery. Oznacza to jednak, że dublujemy naszą infrastrukturę. Możemy „zaoszczędzić” decydując się na odwzorowanie częściowe, tylko dla zasobów krytycznych. W takim przypadku mamy zarówno koszty inwestycji jak i powiększone koszty operacyjne, bo trzeba płacić za miejsce w centrum danych dostawcy.

Innym rozwiązaniem jest DRCaaS lub DRSaaS. Różnica w stosunku do DRC/DRS polega na tym, że dostawca daje nam zasoby sprzętowe w postaci wirtualnych przydziałów w ramach własnych zasobów fizycznych. I tak, zamiast serwera otrzymujemy wirtualny serwer, zamiast przełącznika – przełącznik wirtualny, itd. Całość zasobów z naszego ośrodka podstawowego odwzorowujemy w przydzielonym przez dostawcę środowisku. Zwykle dostawcy oddają nam interfejs, dzięki któremu informatycy mogą zbudować zapasowe środowisko samodzielnie.

No i na deser odpowiedź na pytanie z tytułu, czy DRCaaS = DRaaS? Otóż nie – to są różne, choć funkcjonalnie podobne usługi. DRC jako usługa, to takie wirtualne centrum danych, które konfigurujemy na przykład dla potrzeb disaster recovery, ale nie tylko. Tymczasem DRaaS to usługa skupiona przede wszystkim na utrzymaniu ciągłości działania wirtualnego środowiska IT klienta. Zwykle usługa jest łatwa w implementacji, gdyż bazuje na znanej technologii najczęściej powiązanej z tą, używaną w środowisku informatycznym klienta. Obie usługi są też zwykle inaczej rozliczane. Na koniec można napisać, że DRaaS może być częścią usługi DRCaaS, ale nie na odwrót.

Czy mojej firmie potrzebne jest zapasowe centrum danych?

Czy mojej firmie potrzebne jest zapasowe centrum danych?

Pytanie z gatunku podchwytliwych 😉 Trzeba wiedzieć uprzednio jaki wpływ na procesy w naszej organizacji ma IT? Wystarczy przeprowadzić prostą projekcję. Jeśli to, że cały sprzęt informatyczny nie działa, a informatyk jest na urlopie, nie przeszkadza zbytnio firmie w prowadzeniu biznesu, lub jeśli przestój IT nie zatrzymuje procesów krytycznych, odpowiedź jest oczywista i nie trzeba czytać dalej. Komu zatem potrzebne jest zapasowe centrum danych?

Jeśli jednak Twoja organizacja silnie związana jest z przetwarzaniem danych, a najważniejsze procesy obsługiwane są przez aplikacje, trzeba się pochylić głębiej i policzyć. Co policzyć? Ano nic innego tylko koszt przestoju. Koszt ogólny będzie policzyć najłatwiej. Ci bardziej skrupulatni mają policzony koszt przestoju pojedynczego procesu. Ja do tego nie namawiam, bo bliskie jest mi podejście praktyczne i stronię od dorabiania sobie zajęć 😉

Jaki jest zatem koszt zatrzymania całej firmy? Przykładowo: firma usługowo-handlowa zatrudniająca 25 osób, pracuje 5 dni w tygodniu przez 8h dziennie, a jej roczny przychód to 15 mln złotych. Wyliczając „wartość” przestoju badamy zasadniczo dwa czynniki: utracone przychody i wynagrodzenie. W dużym uproszczeniu wygląda to tak (dla 2017 r): 15 mln / 250 dni / 8h = 7 500 zł/h. Teraz wynagrodzenia: średnia krajowa (koszt pracodawcy) 5 590 zł * 12/2 000 h = 33,54 zł/h * 25 os = 838 zł/h. Podsumowując, godzina przestoju tej firmy to 8 338 zł, za to dniówka to już 66 704 zł. Mało to czy dużo, sami oceńcie. Rzecz jasna, to nie koniec kosztów. Nie ośmielę się jednak w ten sposób oszacować kar umownych czy kosztów utraconej reputacji, bo byłoby to świętokradztwo ;-). Pamiętajmy też, że po takiej wpadce, część naszych klientów, dla bezpieczeństwa swojej ciągłości dostaw, może zechcieć zweryfikować warunki handlowe u konkurencji?

Warto liczyć i pamiętać, że zapewnienie ciągłości działania np. poprzez usługę: DRCaaS lub DRaaS, to w istocie odpowiedź na zapotrzebowanie „cyfrowych czasów”. Rynek oczekuje by firmy były dostępne non-stop. Wysoka dostępność aplikacji i danych poprawia produktywność. Technologia kreuje nową rzeczywistość, ale i stwarza możliwości by sprostać nowym wyzwaniom. Na zapewnienie ciągłości działania jeszcze kilka lat temu stać było tylko największe firmy i banki. Obecnie, dzięki wirtualizacji i usługodawcom chmurowym powstały usługi: DRCaaS i DRaaS jako odpowiedź na potrzeby i możliwości małych i średnich firm.